Spotkanie po latach
Minione święta zapadną mi w pamięć na długo. Powodów jest wiele. Byliśmy bez Andrása u mojej rodziny nad morzem; była też ciocia Hanka i Romcia; zaraz po świętach był ślub i wesela Magdy i Piotra, na które zjechało się wielu członków rodziny z całego świata. Prawdopodobnie była to ostatnia okazja do takiego spotkania. (A do tego nad naszym ulubionym morzem, które nawt zimą – amoże najbardziej zimą – urzeka swoją urodą.) A najważniejsze, że Mama miały przy sobie swoich najbliższych (swoje siostry) i była po prostu szczęśliwa. Niektórych kuzynów zobaczyłam po 30 i więcej latach, a niektórych dopiero po raz pierwszy. A co dopiero mówić o ich partnerach lub dzieciach. Zabawa była przednia, panna młoda śliczna, pan młody szarmancki, towarzystwo doskonałe. Ciekawe, czy jeszcze kiedyś zobaczę moich dalszych bliskich?Czy stać nas będzie na podtrzymanie świeżo odnowionych kontaktów? Jeżeli bądzie to dla nas ważne, to myślę, że się uda. Jeżeli natomiast uznamy, że dobrze jest, tak jak było, to znaczy, że nie ma tkiej potrzeby. Co wygra?
Kategoria: Gosia