Fajny film wczoraj widziałam: Hotel…

czerwiec 24th, 2012 by Małgosia

Społeczeństwa się starzeją, a więc chętnie pójdą do kina nie tylko nastolatki, i prędzej czy później musieli docenić to także filmowcy. I bardzo dobrze, bo film, który wczoraj widziałam Marigold hotel z pewnością obejrzy właśnie tak liczna grupa, która już widziała wielkie historie o miłości, najazdach kosmitów, terrorystach, itp., a teraz zechce obejrzeć film o uniwersalnych wartościach w dekoracjach hinduskich z udziałem elity angielskich aktorów starszego pokolenia. A w tej dość banalnej historii jest na kogo popatrzeć (podobnie jak w znakomitych Dziewczynach z kalendarza): Maggie Smith (Gosford Park), Tom Wilkinson (Goło i wesoło), Celia Imrie (Poznasz przystojnego bruneta), Ronald Pickup, a przede wszystkim Judi Dench (Zakochany Szekspir) i Bill Nighy (Tylko miłość) oraz partnerujący im Dev Patel (Slumdog. Milioner z ulicy). Rozwój wypadków jest od początku przewidywalny, ale niesie też przyjemne zaskoczenia. Bawi i wzrusza, ale nie w tani i prymitywny sposób. I daje nadzieję, że wszystko jeszcze można naprawić, przeżyć przygodę życia i zmienić swoje nastawienie do świata. Samo życie, a do tego bardzo dobre dialogi, które warto zapamiętać, jak np. „nie chcę być tak stara, żeby sposśród zakładników wypuszczono mnie pierwszą”, albo kilkakrotnie powórzona maksyma: „Wszystko dobrze się ułoży. Skoro się nie ułożyło, to jeszcze nie koniec”. I tego trzeba się trzymać. Może być niesamowicie… pięknie.
marigold.jpg

I jeszcze jedno: w tym filmie to kobiety są zaradniejsze – choć czasem bardzo zagubione, ale świadome sytuacji i swojej roli – i zdeterminowane. I tak naprawdę to one decydują.

Kategoria: Yes, comment

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

Uwaga: Moderacja jest wlaczona. Nie ma potrzeby ponownego wysylania.