I znowu Gdynia!
Festiwal, tak jak zapowiadano, w nowym terminie ale pod starym kierownictwem (na szczęście), z nowymi atrakcjami. Jak zwykle masa filmów, mało czasu, żeby chociaż zajrzeć na inne projekcje (Panorama kina polskiego, kino niezależne, itp.), nowych znajomych mniej, ale częściej ze starymi. I jak zwykle ta cała pompa, która mnie raczej nie porywa, ale wydaje się niezbędna. Ale do rzeczy. W zeszłym roku zaczęłam oglądanie od najlepszego filmu (tak wyszło), a w tym roku wręcz odwrotnie i nawt po kilku projekcjach nie było lepiej. Dopiero w drugiej połowie festiwalu nadeszła nadzieja. Z werdyktem jury można się zgadzać lub nie, ale klamka zapadła. Mam wrażenie, że wysokie gremium było bardzo zachowawcze w swoich wyrokach. W moim osobistym rankingu do grupy tych najciekawszych filmów zaliczam Matkę Teresę od kotów, Made in Poland (po prostu lubię odmienność i odwagę Wojcieszka), Skrzydlate świnie, Chrzest, Wenecję. Dobrze oglądało się Różyczkę, Jutro będzie lepiej, Erratum, Cudowne lato, Joannę. A tych pozostałych niestety, nie wspomnę. Całość przedstawiała się dość przeciętnie, bez wybitnych osiągnięć, ale sporo było także żenujących filmów, które na etapie scenariusza musiały jeszcze coś w sobie mieć, skoro uzyskały dofinanswoanie PISF-u, ale potem coś się pochrzaniło. I wreszcie był to festiwal ról kobiecych. wspaniała była Kinga Preis, Agnieszka Grochowska, Helena Sujecka, Urszula Grabowska, Ewa Skibińska, Magdalena Cielecka i inne. Młodzi reżyserzy starają się pokazać świat według siebie, a starsi jakby powrócili do estetyki z lat 70-tych i 80-tych. Niektóre filmy były nieczytelne dla cudzoziemców, nie potrafiły mówić szerzej o sprawach z naszego polskiego grajdołka. Jak zauważyli moi węgierscy koledzy sporo seksu (coraz odważniejszego) i prawie zawsze motyw kościoła lub księdza, jako nieodzowny atrybut polskiej rzeczywistości. Trzeba by też znać polską historię, bo stosowane skróty wymagają większej wiedzy np. z zakresu II wojny światowej.
Ciekawa jestem, który z zaprezentowanych filmów zostanie wybrany na naszego reprezentanta do oscara. Oj, odpowiednia komisja bądzie miała trudny orzech do zgryzienia. Ale czy ten oscar jest aż tak ważny? Najważniejsze, żeby było na co pójść do kina i potem nie żałować wydanej kasy!
Kategoria: Świat