Bardzo wielka Brytania – 3

lipiec 14th, 2009 by Małgosia

Londyn. Podeszliśmy do sprawo zawodowo: po części z panem, po części improwizując. I wyszło nam to na dobre. Każdego dnia obieraliśmy na cel inne rejony i w ten sposób, mniej więcej, mamy jako takie pojęcie. Obiecałam, że nie bądę zamieszczać widokówek, a więc tylko ciekawostki i przyjemności. Przede wszystkim hotel: w bardzo dobrym punkcie, za cenę do wytrzymania, ale jak przypuszczałam w drodze z dworca Wiktoria, coś musiało być na rzeczy. I było: czwarte piętro bez windy, za to ze stromymi schodami. Ale, co tam. Prowadzili go Chińczycy, którzy mówili gorzej po angielsku ode mnie i to mi dodawało otuchy. A w pobliżu był Hyde Park i Oxford street i wszędzie blisko.

londyn-hotel-1.JPG Dwa okna na 4 piętrze to nasz apartament.

Miejsca, w których czuliśmy się szczególnie dobrze to Nottind Hill oraz Camden, czyli targowiska, mieszanina kultur i pełno sympatycznych ludzi. Ale także klimat, jedzenie, zapachy i kolory.

nothing-hill-1.JPG    londyn-camden-5.JPG   londyn-camden-6.JPG 
Notting Hill, wiadomo, a Camden, po pożarze na terenie dawnych stajni, jest cudownie odbudowywany.
A skoro już wspomniałam o jedzeniu, to wreszcie spotkaliśmy się z obecnością naszych rodaków.
camden-polskie-jadlo-1.JPG  fish-and-chips-11.JPG
Pierogi z bigosem, a dla równowagi angielska ryba z frytkami. Mniam!

Wizyty w muzeum były głównie z powodu okropnego upału. Ale warto było.
londyn-muzeum-01.JPG   londyn-muzeum-02.JPG   londyn-muzeum-03.JPG
W Muzeum Nauki, którego tego dnia obchodziło swoje 100 urodziny przywitał nas mały zespół grający kawałki Deep Purple, a w Muzem Natury olbrzymi wieloryb oraz historia powstania Ziemi, i to było najciekawsze. W British Muzeum byłam tak padnięta, że tylko Grzesiek zachował honor i obszedł je sam.

Kilka zdjęć z naszej wyprawy:
londyn-kobietom.JPG Pomnik kobiet z czasów II wojny, który mnie za każdym razem wzrusza.
londyn-dali-caly.JPG   londyn-1.JPG  docklands-02.JPG
London Eye, czyli diabelskie koło do oglądania panoramy, zbitek różnej architektury oraz wspaniale pomyślana nowa dzielnica biznesowa Docklands. Wszystko nad brzegiem Tamizy. Czyli jednak najbardziej ciągnęło nas do wody.

londyn-lofty-1.JPG Lofty, czyli mieszkania (apartamenty) nad Tamizą, po drugiej stronie Tower, która kosztują tyle, że…

londyn-pianino.JPG   londyn-oxford-street-1.JPG   londyn-tower-1.JPG
W mieście było ustawionych kilkanaście pianin (w ramach festiwalu), na których każdy mógł sobie pograć. I ludzie z tego korzystali, a zabawy było co niemiara. Na jednym z nich wisiała informacja: O godzinie 23.00 przyjdzie dziewczyna, która zamknie pianino. Prosimy jej nie bić, ona tylko wykonuje swój obowiązek.  Dachy autobusów na Oxford street oraz ślad, że jednego dnia jednak trochę popadało.

londyn-sniadanie-1.JPG Angielskie śniadanie (podane przez przemiłą polską kelnerkę). Tego nie mogliśmy sobie odmówić i chyba mogłabym polubić, tylko bez tej okropnej kiełbasy.

londyn-the-end1.JPG Koniec naszej wyprawy. Zaraz wsiadamy do samoltu. Czyści, zadowoleni i gotowi do powrotu.

Kategoria: Wycieczka

Zostaw komentarz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

Uwaga: Moderacja jest wlaczona. Nie ma potrzeby ponownego wysylania.