PP – czyli co to może być

marzec 5th, 2011 by Małgosia

Słyszałam ostatnio, że pojawił się nowy gatunek wśród Polonii, tzw. pseudo-polonia. Nie wiem, czy jest to już na tyle powszechna zjawisko, żeby można je sklasyfikować, ale z pewnością warte jest dokładniejszej obserwacji i charakterystyki gatunku. Z dotychczasowych doniesień wynika, że należy się do tego podgatunku odnosić pogardliwie (nie wiem dlaczego?), konfrontować go z prawdziwą-polonią (też podgatunek trudny do zklasyfikowania) oraz piętnować. Ja osobiście będę się bliżej przyglądała rozwojowi tego zjawiska, bo chyba warto…
CDN

Kategoria: Apolonia W. zawiera: no comments »

Dzika przyroda w Budapeszcie

marzec 5th, 2011 by Małgosia

Podróże kształcą, bez wątpienia jest to wielka prawda. Ostatnio jechałam tramwajem linii 3 w Budapeszcie, w którym zamontowano monitory pokazujące pokonywaną trasę i kolejne przystanki. Do tego miły damski głos sygnalizuje jeszcze raz, do którego przystanku się zbliżamy, i jaki będzie następny. (Większość pasażerów zna drogę na pamięć, i jak już kiedyś pisałam, stoją przy drzwiach). A między przystankami pokazują się przyrodnicze obrazki. To znaczy głównie jeden: jeleń na skraju lasu. Te widok uspokaja i życzliwie nastawia ctłowieka do innych istot bożych. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby pod jeleniem nie pokazywała się nazwa dzielnicy, którą przejeżdża właśnie tramwaj. Na przykład: jeleń z podpisem Budapeszt – Zugló. I to dobiero świetnia nastraja przed ciężką pracą.

 tramwaj-zuglo-ok-1.JPG    tramwaj-zuglo-ok-2.JPG
Być może jeden z ostatnich jeleni w Zugló

Kategoria: Gosia, Okruszki zawiera: no comments »

Dbaj o siebie!

luty 13th, 2011 by Małgosia

Od lat zastanawiałam się, jak można sprostać wszystkich zaleceniom w sprawie zdrowego życia. (Ostatnio dostałam nawet taki śmieszny tekst, który dokładnie odzwierciedlał moje wątpliwości). Bo faktycznie, jeżeli zadbasz o każdy organ – razem i osobno – to nie starczy dnia, żeby to wszystko zjeść, wypić i spalić. Koniecznie trzeba dziannie zjeść jabłko, banana, pomarańczę, błonnik, czosnek, warzywa zielone i czerwone, itd.; wypić jogurt, witaminy, zieloną herbatę, ale i czerwoną, białą i owocową, lampkę czerwonego wina i wiele innych. Wszystko w małych porcjach i kilka razy dziennie. Do tego gimanstyka, szybki marsz, chwila medytacji, spotkania z przyrodą, pływanie i takie tam. Właściwie to nie straczy doby, żeby zadbać o siebie. Do tego dojdzie jeszcze to, czego nie trzeba robić, ale trzeba, a więc najlepiej znaleźć zastępcę, no i oczywiście sponsora, bo o pracy zawodowej to już mowy nie ma, a dbanie o zdrowie i tak wykończy człowieka. A tak na prawdę, to najważniejsze jest zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie. Nie dajmy się więc zwariować i bądźmy wyrozumiali dla świata, takiego jaki jest.

A przy okazji: może ktoś zna takie czasopismo, które przeznaczone jest dla kobiet powiedzmy po pięćdziesiątce. Nie jakąś rubrykę czy akapit w tygodnikach dla małolat, ale faktycznie dla kobitek dojrzałych jak słodkie winogrona.

Kategoria: Świat zawiera: no comments »

Dobra nowina

luty 10th, 2011 by Małgosia

Jednak się myliłam. Mea pulpa z Polityki nie zniknęła na zawsze i powróciła. Czyli redaktor prowadzący po prostu był na nartach (no, jego to sobie akurat na stoku nie wyobrażam), ale już powrócił. I całe szczęście.

Kategoria: Świat zawiera: no comments »

SPP

styczeń 30th, 2011 by Małgosia

Czyli – Subiektywny przegląd prasy – niestety, z niektóre tytuły z opóźnieniem, nawet sporym.
Po pierwsze: każdemu polecam wywiad z Tadeuszem Słobodziankiem w Przekroju http://www.przekroj.pl/ludzie_rozmowy_artykul,8010.html. Mądry, odważny (co nie oznacza bryzgania krwią tylko swobodne i otwarte mówienie o swoich poglądach) i przede wszystkim edukacyjny. Szczególnie polecam akapit o polskich świętych.
Po drugie: w styczniowej Polityce nie ma Mea pulpy Kuby Wojewódzkiego! Czy coś mi umknęło? Autor ten nie jest moim idolem na wizji, ale w czytaniu jest bezkonkurencyjny w swojej klasie. Komu to przeszkadzało? Czy miał małą czytalność? Czy aż tak go przeceniam? Co się stało? A może autor tylko wyjechał na narty i jednak powróci.
I jeszcze jedno po drugie: Polsat zrezygnował z nadawania w pakiecie na swojej platformie kanału BBC Knowledge, a co za tym idzie nie bądzie nadawał Top Gear. Czy to jakieś sprzysiężenie przeciwko mnie? Czy tutaj też zagrała walka o oglądalność? Oglądanie w sieci to nie to samo, tak samo zresztą jak oglądanie po węgiersku! Chyba już nikogo nie będę chwaliła, bo zaraz zrzucają go z wizji i fonii.
I po trzecie: mimo wszystko jestem stałym czytelnikiem Polonii W. Ale tak sobie myślę, że jeżeli ktoś nie ma pomysłu na nowy zespół, to nie pozbywa się starego. Ta gazeta ma już w swoim życiorysie taki sam etap, i jak widać, nikt się niczego nie nauczył. Znowu okazało się, że jednak to zadanie nie jest takie proste. A jeżeli ktoś nie ma talentu do stylu, ortografii, interpunkcji, itp., to jednak lepiej niech czyta, a nie pisze.

Kategoria: Yes, comment zawiera: no comments »

Uniwersytet Otwarty

styczeń 23rd, 2011 by Małgosia

Wczoraj byłam na kolejnym wykładzie na naszym Uniwersytecie Otwartym, pani profesor Haliny Grzymały – Moszczyńskiej: „Akulturacja w nowym środowisku: Jak i czy obcy staje się swój„. Po raz pierwszy chyba, tak bliska była ciału koszula. Podejrzewam, że wielu z nas, obecnych, odnosiło każde słowo do swojej własnej sytuacji, gdyż czuło się jak przedmiot omawianych badać nad migracją. Okazało się, że nasze życiowe doświadczenia w innym kulturowo środowisku można sklasyfikować, zbadać naukowo i rozebrać na czynniki pierwsze. Okazuje się, że nikt nie może przejść takich migracji bez śladu na duszy. Tylko reakcje są różne; od akceptacji i asymilacji po separację i marginalizację. Od buntu po ucieczkę. Bardzo często przeżyta trauma i presja objawia się różnymi schorzeniami. A jednym z kluczowych problemów pozostaje model wychowania dzieci w dwukulturowym środowisku. I na ten temat chciałabym posłuchać kolejnego wykładu, bo nawet jalepsze rozwiązania – jak się okazało – niosą w sobie pewne pułapki.
Wczorajszy wykład zgromadził wyjątkowo dużo słuchaczy (temat i osoba wykładowcy). Inicjatywa UO jest wspaniała i doskonale wpisuje się w życie polonijno – polskie, a spotkania na ELTE są bardzo oczekiwane.
Przy okazji: pani profesor poleciła książkę Anny Wierzbickiej „Słowa klucze. Różne języki – różne kultury„. Jeżeli ktoś ją znajdzie (mnie się jeszcze nie udało, bo nakład wyczerpany), to jestem chętna pożyczyć.

Kategoria: Apolonia W. zawiera: no comments »

Dobry wzór do naśladowania

styczeń 9th, 2011 by Małgosia

Zostałam fanką angielskiego (to już drugi, o którym wspominam!) programu Top Gear. Nie, nie znam się na motoryzacji i prawdopodobnie nie poznam, chociaż niektóre samochody to prawdziwe dzieła sztuki. A jeszcze do ty’ego te fascynujące konie mechaniczne… Ale przede wszystkim urzekają mnie prowadzący program. Bardzo odpowiada mi ich poczucie humoru i dystans do siebie i do swojej nacji. Poza tym program realizowany jest z wielką, acz ni przytłumiającą treść pompą. I wspaniałe są zdjęcia; widać, że nie żałują kasy. Według mnie to jeden z najlepszych programów rozrywkowych, na który mogę poświęcić czas.

Kategoria: Świat zawiera: no comments »

Święta w Gliczarowie

styczeń 1st, 2011 by Małgosia

Nigdy nie byłam wielką fanką gór i odpoczynku na stoku. Jednak w tym roku podjęliśmy taką decyzję, że święta spędzimy w Gliczarowie Górnym, u pani Tosi i pana Cześka. Kiedyś już tam byliśmy, na Wielkanoc, a więc miejsce – zresztą przecudnej urody między Poroninem i Bukowiną – nie było całkiem obce. Jest to istotne właśnie wtedy, jeżeli chce się spędzić święta poza domem. Bo to nie jest taki sobie wyjazd. nawet w obcym miejscu musi nas dotknąć magia tych dni. I udało się. Gospodarze są wspaniali i nie dają odczuć, że nie jesteś u siebie. (Chociaż warunki są jak za dawnych lat, nie na 5 gwiazdek, ale na tyle, na ile potrzeba.) Okolica, cała w śniegu, do pozazdroszczenia i bez tego tłoku, który przed sylwestrem objawił się w Zakopanem. Z okna widok na całe Tatry, i tylko w mgliste poranki trzeba było trafić pieniążkiem do automatu, żeby ta mgła się rozstąpiła. Jedzenie w rzeczy samej domowe, aczkolwiek nie wyszukane.Wszystko byłoby idealnie gdyby nie dopadły mnie kłopoty zdrowotne, ale byliśmy dzielni, wszyscy domownicy wspierali mnie jak mogli i to było bardzo budujące. Powróciła wiara w człowieka, ot tak, po prostu. A najważniejsze, że byłam z moimi ukochanymi. I takiej atmosfery życzę sobie, i wszystkim, na cały nadchodzący rok.
tatry-2010-1-1.JPG Widok z Gliczarowa na Tatry
kulig-2-2.JPG Kulig z panem Staszkiem i psem Miśkiem
tosia-hania-1-1.JPG Tosia i Hania
poronin-domek-2-1.JPG Najładniejszy domek w okolicy
droga-do-domu-2-1.JPG W drodze do domu

Kategoria: Wycieczka zawiera: 1 comment »

Sezon wigilijny

grudzień 11th, 2010 by Małgosia

Jestem absolutnie za organizowaniem spotkań wigilijnych, które są wyłącznie domeną polską i są bardzo, ale to bardzo potrzebne. Może nie wszystkim, ale chyba większość czeka na nie przez cały rok. Chociażby dlatego, że wielu z nas żyje w pojedynkę i nie ma z kim podzielić się opłatkiem lub po prostu powiedzieć wesołych świąt. Nie ma tego kogoś, kto by zrozumiał i odczuł, ile wspaniałych wspomnień się za tym kryje. A poza tym jest to okazja do spotkania dawno niewidzianych znajomych. Tak było i dzisiaj, w ambasadzie, na tradycyjnym spotkaniu opłatkowym. Spotkałam po długim czasie znajome z Pécs, Szentendre, Debreczyna, a nawet z Budapesztu. I poznałam wspaniałą osobę, Anię, która dzisiaj otrzymała obywatelstwo polskie i bardzo to przeżywała. Tak zwyczajnie, bo dla niej bardzo ważne. Były miłe słowa, prezenty i rozmowy oraz wspaniałe polskie przysmaki, które wyszły spod ręki niezastąpionego Leszka. I nie jest wtedy ważne, kto z kim i dlaczego. I nie trzeba wspominać o nadchodzących wyborach, ani chwalić tylko niektórych, wybranych, bo wszyscy są tak samo ważni. Warto zastanowić się natomiast, że kiedy mówimy o wzajemnej  pomocy i zrozumieniu, to już wypowiadając te słowa należy je wprowadzać w czyn. Same słowa pozostaną puste i szybko odejdą w niepamięć. A każde miłe spotkanie towarzyskie jest po stokroć ważniejsze od niejednej poważnej imprezy.
Tych spotkań w sezonie przedsświątecznym będzie jeszcze kilka i mam wielką nadzieję, że będą one wielką radością dla wielu z nas.
Alleluja!
wigilia-2010-1.JPG    wigilia-2010-2.JPG
I jeszcze jedno: pamiętanie o drugiej osobie to nie jest przypomnienie sobie o niej od czasu do czasu, to jest stała troska, wspomaganie w trudniejszych chwilach, a nawet i w tych dobrych, żeby mieć z kim się naszym szczęściem podzielić.

Kategoria: Apolonia W. zawiera: no comments »

Bazart nr 1.

grudzień 6th, 2010 by Małgosia

Mamy za sobą pierwszy artystyczny kiermasz – bazar polski, który zorganizowałyśmy w Poloni Novej. Okazał się strzałem w dziesiątkę, bo po pierwsze wiele osób spośród nas robi super rzeczy, którymi nie miały się gdzie pochwalić, po drugie było to spotkanie towarzyskie w bardzo fajnej atmosferze, a po trzecie zrobiłyśmy coś dobrego – dla siebie i innych. jeszcze przed zakończeniem dnia dopytywano się czy będzie kolejna taka inicjatywa i oczywiście, będzie bo warto. Tym razem poszukamy jeszcze innych chątnych, bo z pewnością są, tylko jeszcze sią nie spotkaliśmy. Szlagierem Bazartu były bombki malowane przez Krzysztofa Duckiego. Małe dzieła sztuki tworzone dla miłych osób. Ale dla porządku muszą napisać, że swoje prace prezentowały także: Teresa, Monika, Jola, Gosia, Weronika, Kinga. I wspaniali wolontariusze, bez których nic by nie wyszło: Maria, Krystyna, Monika, Tatiana, Zoltán i inni. Myślę, że spośród spotkań przedświątecznych to było naprawdę wyjątkowe i potrzebne. Chwalmy się tym, co mamy, bo nikt za nas tego nie zrobi.
bazart-1-1.JPG Dziewczyny szykują stoiska

bazart-1-5.JPG Grzesiek uczy maluchy robić papierowe gwiazdki.

bazart-1-6.JPG Mistrz Ducki i jego bombki.

Kategoria: Gosia zawiera: no comments »