Pożegnanie z woreczkiem

grudzień 6th, 2010 by Małgosia

Tym razem bardzo osobista refleksja. Możnaby powiedzieć, że już bardziej wewnętrzna nie mogłaby być. Rozstałam się z woreczkiem żółciowym; pewnie nie był już potrzebny. Trochę czuję się jak weteran wojenny z czterema postrzałami w brzuch. Ale najbardziej interesujące dla mnie było to, że po raz pierwszy byłam w szpitalu i to jest zupełnie inny świat. Wchodzi człowiek z nazwiskiem i chorobą a po chwili jest już numerem i nazwą schorzenia. No i te koleżanki, które cały czas dają dobre rady (czasami są lepsze od lekarzy) i ta wspólnota, która zawiązuje się w mig i trwa aż do opuszczenia sali. I w ten sposób mam nowe znajome: Erzsi, Sára i druga Erzsi, które są fantastycznymi kobietami; matkami i babciami, często po przejściach, o jakich nigdy nie słyszałam.

Kategoria: Gosia zawiera: 1 comment »

Być kobietą

listopad 28th, 2010 by Małgosia

W środowe wieczory, na jednym z kanałów polskiej telewizji dziewczęta polskie przecudnej urody walczą o tytuł jakiejś modelki i fantastyczny kontrakt. Czyli sława na najbardziej znanych wybiegach modowych tego świata. Panny te pokonują kolejne przeszkody i rączo wykonują – nie raz wielce karkołomne – zadania. Są młode, autentycznie piękne (choć czasami dopiero po wkroczeniu wizażysty) i bardzo energiczne. Dostały szansę, która prawdopodobnie ustawi je na najbliższe lata. Faktycznie, można je zrozumieć: to bardzo wysoka stawka, ale włożony wysiłek jest przeogromny. Tego samego dnia, na innym kanale tej samej telewizji dwie symaptyczne Brytyjki ubierają kolejne miasto, a dokładniej jego mieszkanki. Chodzą po ulicach i namawiają szaroburo ubrane kobiety do wzięcia udziału w przemianie, dostosowanej do ich charakteru. Nie wiem, ile tak naprawdę czasu trwa takie polowanie, ale na ekranie widzimy już tylko wybrane momenty, kiedy wszystkie niewiasty się zgadzają, od lat 18 do 80. Potem nadchodzi chwila, kiedy przechadzają się w nowym stroju – także po wybiegu – i wyglądają inaczej. I to jest ten moment, w którym najbardziej widać szczęśliwą kobietę. Nie pozowanie czy wdzięczenie się przed obiektywem superfotografa, ale zwycięstwo nad samą sobą i dla samej siebie. Brawo! (Nie wiem tylko, czy po zakończeniu programu te miłe Europejki, które naturalnie się uśmiechają i rozmawiają nawet o trudnych dla nich sprawach, nie powrócą do tych nudnych i burych opakowań, które przywdziewają.)
t-and-s.jpg

Kategoria: Świat zawiera: no comments »

Nie wszystko złoto…

listopad 8th, 2010 by Małgosia

Kilka dni byłam w Łodzi i udało mi się obejrzeć jeden z najgorszych filmów ostatnich lat. A do tego jeszcze naraziłam na zgubny wpływ tego filmu moją rodzinę. I rację miał jeden z recenzentów na Stopklatce, który napisał, że powinno się ukarać panią kasjerkę w kinie za to, że nie ostrzega widzów przed nadchodzącą katastrofą. Tylko, że ja przeczytałam to już po fakcie. (Najlepiej wyszła na tym moja mama, która większą część filmu przespała.) Ale ja nic, tylko chciałam obejrzeć polski film, i to w reżyserii zasłużonego i cenionego klasyka (!) polskiego kina. Z szacunku nie wymienię jego nazwiska. I niby dobrzy aktorzy, tekst Fredry, czyli znany i lubiany, sporo kasy (to widać) i zero efektu. Nic z tego filmu nie zrozumiałam, a już o widzu zagranicznym nie ma co marzyć. Nasze gwiazdy sceny grają, jakby nie wiedzieli gdzie są, mówią teksty, których nie rozumieją poza jednym wyjątkiem: Maciej Stuhr wyróżnia się znacznie, co chyba nie było trudne. A już za nic nie było wiadomo, dlaczego pewne damy złożyły śluby panieńskie i dlaczego ich nie dotrzymały. Może jednak nia ma co sięgać po klasykę jeżeli brak pomysłu (bo chyba nie można nazwać pomysłem podanie aktorom telefonów komórkowych i pozostawienie w stodole samochodu, co wyglądało, jakby kamera niechcący najechała na zaplecze). Dla poprawienia sobie humoru obejrzałam szybko francuski Bazyl. Człowiek z kulą w głowie, a na drugą nogę amerykański Aż po grób. Zrobiło się trochę lepiej.

Kategoria: Świat zawiera: no comments »

Powolny zgon CZY

październik 21st, 2010 by Małgosia

Nie wiem, czy ktoś zauważył, jak zostało wyparte z naszego języka słówko czy? Dzisiaj już nawet w poczytnych i zacnych periodykach jest go coraz mniej, a wywiady roją się od pytań typu: Premier też lądował na tym lotnisku? Pan wierzy w emocje tego polityka?, i tak dalej, i tak dalej. Niby nic, a jesteśmy świadkami zaniku czuegoś, co nie pozostawiało wątpliwości, że zadawane jest pytanie. Czy napijesz się kawyNapijesz się kawy? Skoro zaczynam to zauważać, to znaczy, że odczuwam brak tego małego, miłego słówka, w którym zawarte jest coś bardzo osobistego; słychać autentyczne zainteresowanie czy chcę kawy czy może herbaty. Ale, takie jest właśnie życie. Coś zanika, a w to miejsce pojawia się coś nowego. Do usłyszenia! 

Kategoria: Okruszki zawiera: no comments »

Dalej Dalaj Lamo!

wrzesień 22nd, 2010 by Małgosia

W minoną niedzielę (19.09.) miałam wielką przyjmność i zaszczyt być na spotkaniu z tym wielkim Człowiekiem. A właściwie na dwóch, całkiem różnych spotkaniach. Jendym był rytuał – ceremonia – ważna dla wyznawców buddyzmu, a drugie to był wykład i odpowiedzi na pytania, czyli komentowanie świata. Każde w swoim rodzaju i przynoszące wspaniałe wrażenia. Na tle kilku tysiący zgromadzonych ten skromny Człowiek był wielki. Od razu widać, jak wielki jest brak autorytetów i jak bardzo potrzebne są kontakty z kimś, kto pomaga zrozumieć świat.
dalaj-lama.jpg
Uśmiech dla świata

Kategoria: Gosia zawiera: no comments »

No comment

wrzesień 22nd, 2010 by Małgosia

Tematem numer jeden w polityce tego lata był motyw krzyża. Nadmieniam o tym tylko z powinności, bo nie zasługuje na żaden komentarz.

Kategoria: Yes, comment zawiera: no comments »

Taniec i śpiew

wrzesień 12th, 2010 by Małgosia

Na podstawie oferty programów telewizyjnych można wyciągnąć wniosek, że jednak Polacy to naród tańcujący, a Węgrzy śpiewający. U nas tańczą gwiazdy i młodzi pokazują, co potrafią, a na Węgrzech śpiewają na prawie każdym kanale telewizyjnym. I trzeba przyznać, że w każdej kategorii jest masa talentów.

Kategoria: Okruszki zawiera: no comments »

WCK – już wygrał!

wrzesień 12th, 2010 by Małgosia

WCK – czyli Wszystko, co kocham – film Jacka Borcucha został wybrany polskim kandydatem do oscara. W moim odczuciu to bardzo słuszna decyzja, i to z wielu powodów. Będzie czytelny dla widza pod każdą szerokością geograficzną, ma wspaniałą energię, grają w nim nowe talenty i nieopatrzone twarze, odwołuje się do okresu młodości, a każdy był przecież młody i jest lekki, co ostatnio jest rzadkością w polskim kinie. Trudno powiedzieć, jak poradzi sobie z konkurentami na gruncie amerykańskim (tym bardziej, że kategoria filmów nieanglojęzycznych zawsze jest traktowana po macoszemu), ale dla mnie już wygrał.
http://www.youtube.com/watch?v=_O-rn7rWvs4

Kategoria: Świat zawiera: no comments »

Wakacje 2010, część II.

wrzesień 12th, 2010 by Małgosia

Same zaległości. Ta druga część wakacji, to też już przeszłość. I znowu okolice Balatonu, tylko, że tym razem kompletna eksploracja Niecki Káli, czyli Káli medence. (Bo Kali musieć zobaczyć). W sumie chodzi nie duży obszar z kilkoma mniejszymi wioskami, większymi atrakcjami i ogromnym potencjałem krajobrazowym.
kali-panorama-2.JPG I właściwie, te kilka dni poświęcone tylko i wyłcznie temu regionowi zasługują na osobną, większą monografię z uwzględnieniem wszelkich dóbr, jakie taka okolica oferuje: pensjonaty, ruiny, miejsca kultu, rekreacja, ludzie, no i oczywiście kuchania. Kilka słów – tytułem wstępu – należy się miejscowości Köveskál i pensjonatowi Kővirág, który ma najsmaczniejszą kuchnię, z jaką się spotkałam w ostatnich trzydziestu latach. kovirag-wnetrze.JPG Nie dość, że jest smacznie, to niesłychanie sympatycznie, rodzinnie i z energią. Restauracja jest czynna w ciągu tygodnia tylko wieczorem, od 17 do 22, ale miejsce trzeba sobie zarezerwować wcześniej. I to nie jest żart, ponieważ pod wieczór zjeżdżają się letnicy z całej okolicy; z dziećmi, psami i kotami. Najczęściej cudzoziemcy, którzy już na dobre zadomowili się w Káli. No i mają używanie! Ale ten region to właśnie miejsce do robienia cudownych wycieczek – piszo, rowerem lub samochodem – do bliższych i dalszych okolic. I naprawdę ciągle znajdzie się coś nowego do odkrycia. Jeden przykład: ruiny kościoła z czasów panowania Arpadów na górze Balázshegy, w pobliżu Szentantalfa.
balazshegy-kis-3.JPG  balazshegy-kis-8.JPG  balazshegy-kis-10.JPG

Kategoria: Gosia, Wycieczka zawiera: no comments »

Wakacje 2010, część I.

sierpień 20th, 2010 by Małgosia

Bardzo lubię wyjeżdżać na urlop w miejsca, w których już byłam, a które mogę pokazać moim bliskim. (Oczywiście kocham też wyjazdy w całkiem nowe okolice, ale to są doznania innego typu). Tak było i tym ryzem. Jak zawsze wielką radość sprawia pobyt na północ od Balatonu, szczególnie, kiedy tyle się dzieje dodatkowo, jak np. Kapolcs. A w Kapolcsu Tutec, czyli całkiem pokaźna już grupka fajnych, młodych ludzi. Ale i tak dla mojej mamy jednym z fajniniejszych wspomnień z wakcji będzie występ zespołu paragwajskiego we wsi węgierskiej. (Gdyby nie piłka nożna, kto by wiedział, gdzie ten Paragwaj jest?). Tak więc wakacje pt „bycie w okolicach Balatonu” było bardzo udane. Tylko… łatwiej się ogląda film „Rain man” niż z rain manem przebywa. Potrafi to być bardzo trudne, szczególnie dla kogoś, kto nie jest z tym zaznajomiony.

kapolcs-rodzina-2010.JPG
A to Tutec właśnie…

Kategoria: Wycieczka zawiera: no comments »