Wiosna, której nie było

czerwiec 30th, 2013 by Małgosia

Mam straszne zaległości, ale tak wiele się działo, że zaniedbałam pisanie bloga. Zresztą z pewnych powodów zaczęłam zaprzyjaźniać się z facebookiem, a to jednak złodziej czasu. Tak więc, mam wiele do nadrobienia, ale powoli da się zrobić. W skrócie: nie było prawdziwej wiosny (zimno, buro, ponuro), była za to Polska (mimo wszystko) Wiosna Filmowa, wyjazd do Polski, wypadek, kilka nowych znajmości, filmów i spotkań. 

Wiosna Filmowa: znowu okazało się, że co jest dobre, to jest dobre. Pokazaliśmy kilka bardzo dobrych – i znaczących – filmów: Obława, Imagine, Zabić bobra, Być, jak Kazimierz Dejna, Dzień kobiet, Mój rower, Piąta pora roku oraz tajemniczego Heńka. Do tego kilka krótkich metraży, polskich i węgierskich, wystawę polskiego plakatu filmowego i oczywiście spotkania z twórcami. Gościcliśmy cudownych gości: państwa Dziędzielów i Bluszczów, Eryka Lubosa i piątkę młodych polskich producentów, którzy już za chwilę będą  stanowić o polskim filmie. Pracy było sporo, ale warto było. Oczywiście nie obyło się bez małych wpadek, ale dodawały one tylko kolorytu całemu wydarzeniu.

Wyjazd do PL, a przy okazji cudowny koncert Tie Break z Michałem Urbaniakiem (tuż przed jego ślubem). Niestety, ten wyjazd skończył się brzydkim wypadkiem w okolicach Katowic, w którym co prawda nikt nie ucierpiał na życiu lub zdrowiu, ale mój portfel doznał bardzo poważnego ciosu. Polski serwis samochodowy na długo zapisał się w mojej pamięci totalnym kantem i książkowym wręcz oskubaniem mnie z wielkiej kasy. Tak bywa, kiedy człowiek w szoku, sam i pogubiony nie wie, co będzie najsłuszniejsze. Nawet nie mogę powiedzieć, że zapłaciłam frycowe, bo takiego wielkiego frycowego po prostu NIE MA! Piszę to ku przestrodze wszystkich kierowców, głównie w Polsce.

Kiermasz w Fehervarcsurgó z Tutecem – jak co roku piękny, bo tematem jest ogród – z hamakami. I jak co roku, skończył się ulewą, bo jakby inaczej. To miejsce gwarantuje wspaniały relaks dla duszy i oczu i bardzo miłe towarzystwo.

tutec-wiosna.jpg

Sprzedajemy dom – poważna decyzja w trudnych czasach. Ale nie ma innego wyjścia, tak trzeba zrobić, mając na uwadze szczęście wszystkich domowników. Zobaczymy jak to się potoczy, ale potrzebuję poważnego wspracia, bo nie jest łatwo.

III Gra Miejska – i znowu sukces. Tym razem przenieśliśmy się do przeszłości i mam nadzieję, że zarówno uczestnicy jak i organizatorzy mieli fajną zabawę i wiele satysfakcji. I to jest takie wydarzenie, które bardzo integruje, jest lubiane i ma także walory poznawcze. Polonia Nova znowu stanęła na wysokości zadania, a ja starałam sią być wiarygodną Almą Mahler. Nic, tylko myśleć o kolejnej edycji.

gra-miejska.jpg

Mogłabym jeszcze opisać kilka innych rzeczy, ale znalazły się one na facebooku, i kilka – nawet więcej – dotyczące polityki i zjawisk publicznych oraz takich, które nie miały miejsca, a powinny.

Kategoria: Blog, Świat zawiera: no comments »

Szczęście – takie proste

kwiecień 14th, 2013 by Małgosia

Wreszcie! Moja mama wreszcie powiedział mi, co to jest szczęście. Szczęście to: mieć kogoś do kochania, mieć coś do zrobienia i mieć nadzieję, że tak będzie jak najdłużej. Ot, takie to proste. Czyżby oznaczało to, że jestem szczęśliwa? Chyba jestem.

Kategoria: Okruszki zawiera: no comments »

Fajny film wczoraj widziałam: Broken

kwiecień 14th, 2013 by Małgosia

Przede wszystkim trudno uwierzyć, że film, który niepokoi od początku do końca, którego bohaterowie są tuzinkowi ale niejednoznaczni, wyszedł spod ręki debiutanta. Opowiada historię nastolatki mieszkającej w spokojnej okolicy przedmieścia jednego z miast angielskich. Skunk przeżywa inicjację wejścia w dorosłe życie. Ale to życie okazuje się być nieprzewidywalnie brutalne, a to za sprawą najbliższych sąsiadów. Ludzi spokojnych, ale obarczonych wielką odpowiedzialnością, która ich przerasta. Szczególnie sąsiad wychowujący samotnie trzy nastoletnie córki, który bezwiednie staje się sprawcą całej serii tragedii, jest mocno pogubiony. Zarówno czuły i opiekuńczy, jak i bezwzględny wobec świata, który według niego zagraża jego córkom. Film, którego początkowe kadry zapowiadają miłą, angielską sielankę, pokazuje wilkie zło w kontekście spokojnej, familijnej atmosfery, przez co jest ono po stokroć groźniejsze i nieobliczalne. I oczywiście mamy polski akcent w osobie opiekunki Kasi, co jeszcze bardziej podkreśla realia angielskie. Moją uwagę zwrócił szczególnie fakt, że mamy nie samotne matki, którym jest zawsze pod górkę, lecz aż 2 ojców samotnie wychowujących dzieci (trzeci, choć ma żonę, też nie może sobie poradzić z rzeczywistością). Aktorzy są cudowni, szczególnie Tim Roth, wobec którego nie potrafię być obiektywna, bo według mnie jest zawsze wspaniały. Nawet gdyby miał zagrać ogórka czy chusteczkę do nosa. Zresztą wszyscy stworzyli kreacje bardzo złożone, nie trącając w nuty ani przesadnie tkliwe, ani komediowe. Po prostu zagrali zwykłych ludzi, a to dzisiaj wielka sztuka.
broken.jpg

Kategoria: Blog, Yes, comment zawiera: no comments »

Fajny film wczoraj widziałam: Grzybobranie

kwiecień 14th, 2013 by Małgosia

Ten film widziałam już jakiś czas temu, na otwarciu przeglądu filmów estońskich w Budapeszcie. Jest to komedia – satyra raczej – o współczesnym świecie polityki i celebrytów; najbardziej oglądany film ubiegłego roku w Estonii. Ale moja recenzja będzie krótka: w przeciwieństwie do innych widzów ja tego filmu nie kupiłam. Historia zagubionych i ganiających się po lesie: polityka, jego żony i gwiazdy rocka – nawet wiedząc, że to groteska – absolutnie mnie nie wciągnęła. Coż, bywa i tak. A może miałam gorszy dzień…
 gombaszok.jpg

Kategoria: Blog, Gosia, Yes, comment zawiera: no comments »

Biała Wielkanoc

kwiecień 11th, 2013 by Małgosia

Tegoroczne święta wielkanocne zostały absolutnie zdominowane przez pogodę. I życzenia, i rozmowy i wszystko inne obracało się wokół śniegu, zimna, zajączków ze śniegu, itd. Dla mnie jednak miały inny, ciekawy motyw. Po ponad 30 latach spotała się trójka znajomych. Było radośnie, sympatycznie i oczywiście była nadzieje, że taką chwilę da się jednak powtórzyć. A może poszkamy jeszcze innych przyjaciół. tych, z którymi już dawno urwał się kontakt, którzy na co dzień wcale nie byli dalko od nas, ale tylko fizycznie. zapomieliśmy o sobie i teraz mamy ochotę to naprawić. Bo warto.

sniegowy-zajac.jpg
Agi zrobiła najpiękniejszego zajączka w całej okolicy.
 

Kategoria: Gosia zawiera: no comments »

Czas Republik.

marzec 13th, 2013 by Małgosia

Istniał w Polsce kultowy zespół Republika, a jego wokalista Grzegorz Ciechowski zmarł na początku nowego stulecia w wieku 44 lat.
W tym tygdniu zmarł w wieku 48 lat wokalista i człowiek-instytucja, Laszló Bódi. Firmował węgierską kapelę Republic.
Zespoły te grały zupełnie różną muzykę, ale oba były w swoich krajach niezwykle popularne. Dlaczego frontmeni Republik tak młodo odchodzą?
republika-pl.png     republic-hu.png

Kategoria: Gosia zawiera: no comments »

Fajny film wczoraj widziałam: Starbuck

marzec 6th, 2013 by Małgosia

I już na samym początku muszę przyznać, że więcej oczekiwałam, niż dostałam. Kanadyjska komedia – na podstawie opisu i zachęty mojego kolegi – faktycznie, była śmieszna. Ale to nie jest typ humoru, który ja lubię najbardziej; bez finezji, niedomówień, ot, prosto między oczy. Jest to historia Dawida Woźniaka, syna polskiego emigranta z Warszawy (w domu ojca nieodzownie „polskie” rekwizyty: portrety polskiego papieża i butelki wódki!!!), który pracuje w rodzinnym biznesie mięsnym. Jest typowym życiowym nieudacznikiem, a najbardziej dokuczają  mu dwaj starsi bracia (dość dziwne zachowanie). Dawid ma okropne długi u mafii i musi szybko coś wymyśleć. Na dodatek pojawił się radca prawny pewnej kliniki, dla której Dawid, w młodości,  sprzedał spore ilości nasienia, stając się najpopularniejszym donorem. Z niewiadomych przyczyn właśnie z jego darowizny korzystano najczęściej, wobec czego stał się biologicznym ojcem 533 dzieci, z których 142 chcec go poznać. I tu przestałam rozumieć, bo prawnik powiedział, że jak się nie zgodzi, to spotkają się w sądzie. Być może jest to wina różnic kulturowych, lub niejasnego tłumaczenia, ale mnie się zawsze wydawało, że podstawą w takiej klinice jest gwarancja dyskrecji. I to Dawid mógłby pójść do sądu, gdyby chcieli ujawnić jego tożsamość. Ale się myliłam. Dawid dostaje kopertę z nazwiskami ponad setki swoich dzieci i po kilku dniach wahania, postanawia ich poznać. I to jest najprzjemniejsza część filmu: Dawid obserwuje dwudziestokilkulatkilatki , a że mają problemy, pomaga im z ukrycia jako przyjaciel. Oczywiście zawiązuje się między nimi coraz głębsza znajomość, a Dawid wcale nie jest takim ostatnim gamoniem. Niestety, konfrontacja w sądzie zbliża się wielkimi krokami i wtedy przyjaciel Dawida – jedyny zresztą, nie licząc dziewczyny – policjantki, która jest z naszym bohaterem w ciąży (!) – namawia go o złożenie wniosku o niedotrzymanie tajemnicy lekarskiej. Prędzej czy później wszystkie wątki rozwiązują się w cudowny sposób, i żyją długo i szczęśliwie. temat zapowiadał się interesująco, ale wykonanie okazało się bardzo schematyczne, dziecinne i prostackie. Ale były walory poznawcze i kilka dowcipnych dialogów, i nie przeklinali, obyło się bez przemocy, a jak sią na końcu okazało, pieniądze z banku spermy Dawid przeznaczył na wymarzony przez rodziców wyjazd całej rodziny do Wenecji. Kolejny dorosły facet okazał się chłopczykiem, dla którego świat to jeden wielki plac zabaw.
starbuck.png

Kategoria: Gosia, Yes, comment zawiera: no comments »

Koty i balety

marzec 3rd, 2013 by Małgosia

Minione dwa weekendy to dwie okazje do wzbogacenia własnej wiedzy, bez większego trudu, dzięki spotkaniom zorganizowanym przez Polonię Novą. Najpier 23 lutego, po raz kolejny, odnieśliśmy się do Międzynarodowego Dnia Kota. Jak się już kilkakrotnie okazało, to hasło ma wielu zwolenników, i chociaż są pytania psiarzy, co z nimi, to jednak zorganizować się i przebić nie potrafią. Kiedyś myślałam, że spotkanie właścicieli kotów to takie samo dobre hasło, jak każde inne, żeby sią po prostu spotkać. Ale nie. Oni naprawdę rozdrapują kwestie kocie na różne sposoby. Już sam fakt, że biletem wejścia był jakiś przedmiot, który kojarzy sią z kotem, ale nie te oczywiste, jak karma dla kota, itp. mógł być powodem do odwrotu, ale tak się nie stało. Goście spotkania wykazali się dalekoidącą kreatywnością, która – jak to mówi znany polski filozof Ferdynand K – nawet fizjologom się nie śniła.  Była i deska z narysowanym konturem rozjechanego kota, i jajko papugi, którą jakiś kot bardzo lubi, i gałązka bazi z „kotkami”, i kartka z kalendarza z „marcem”. Gościem spotkania był emerytowany treser z węgierskiego cyrku, pan Sándor Komlósi, który opowiadał ciekawostki i anegdoty ze swojego długiego i barwnego życia zawodowego, np. jak w obronie pewnego gapy musiał ugryzić lwa w ucho i w nos, żeby nie doszło do tragedii. Niektóre szczegóły dopowiadała żona, bo jak się kolejny raz okazało pamięć do rzeczy praktycznych to my mamy doskonałą. warsztaty-i-kot-050.JPG odbieranie biletów wstępu było samo w sobie świetną zabawą.
warsztaty-i-kot-088.JPG jak to zwykle bywa, organizatorzy bawią się najlepiej.
warsztaty-i-kot-160.JPG Wywiad z treserem, panem Sándorem.

Drugie spotkanie, w ramach Uniwersytetu Otwartego – 2 marca w Spinozie, poświęcone było elitarnej sztuce baletu. jakaż to była przyjemność słuchać i oglądać uroczą Melindę Szitt i jej podopieczną Franciskę z Węgierskiej Wyższej Szkoły Tańca! Tak sobie myślę, że takie efemeryczne zjawisko, jakim jest dla mnie balet, powinny przedstawiać tak urocze istoty. Mimo, że nie jestem fanką baletu, to ta prezentacja sprawiła mi wiele przyjemności. Druga część wieczoru poświęcona Isadorze Duncan, należała do Tunde Trojan. I to było dokładne dopełnienie tematu: piękne teksty literacki w magicznym wykonaniu. Cały wieczór niezwykle udany. Polonia Nova znowu stworzyła – i podzieliła się z innymi – coś wyjątkowego.

Kategoria: Apolonia W., Blog zawiera: no comments »

Fajny film wczoraj widziałam: Kwartet

luty 12th, 2013 by Małgosia

No właśnie. I tu mam problem. Czy fajny? Od kilku lat pojawiają się filmy o życiu w straszym wieku. Tak, jak kiedyś przewidywałam, ta grupa jest coraz liczniejsza i zaczyna być interesująca dla filmowców, jako potencjalni widzowie. I z pewnością tak też jest. Ale nawet młodsza generacja chętnie obejrzy dobry film, nawet jeżeli mówi o takim temacie – dla nich to jeszcze abstrakcja – jak starość, która może być kolorowa i ciekawa. Bo ludzie dzielą się na tych, których starość już dotknęła, i na tych, którym się może przydarzyć. W przypadku „Kwartetu” nieodzownie przypomina się film Jacka Bławuta „Jeszcze nie wieczór”. I to do tego stopnia, że myślę iż reżyser Kwartetu, Dustin Hoffman, film Bławuta musiał widzieć. I nie tylko chodzi o podobieństwo miejsca (u Bławuta historia dzieje sią w domu starości dla aktorów, a u Hoffmana w takim samym przybytku dla muzyków) i sytuacji: przygotowania do wielkiego występu. Nawet niektóre postaci są podobne, a starsi aktorzy – w obu przypadkach – są wspaniali i dają z siebie wszystko. Odmienne są co prawda warunki życia, ale Polska to jeszcze nie Wielka Brytania. Ale poza tym bijemy Anglików na głowę. Film Hoffmana ogląda się ładny obrazek z gustownymi starszymi paniami i panami, ale cały czas czekałam, żeby coś się wydarzyło. Co prawda przyjazd dawnej diwy operowej do zgranej grupy mieszkańców wprowadza trochę zamętu, ale dreszczu emocji nie ma. Można by tę historię skrócić do 40 minut bez straty dla zdrowia. Dla mnie najciekawsze były napisy końcowe, podczas których pokazano zdjącia aktorów dawniej i dzisiaj.
Teraz czas na odpowiedź francuzką i nie trzeba długo czekać, bo za chwilę wejdzie na ekrany film „Zamieszkajmy razem”, równieś ze sławami kina, ale może będą też emocje.

 kwartet.jpg

Kategoria: Blog, Yes, comment zawiera: no comments »

Fajny film wczoraj widziałam: A nyomozó

luty 10th, 2013 by Małgosia

tym razem napisałam tytuł w oryginale, po węgiersku, bo nie jestem do kożca przekonana, że polskie tłumaczenie – Oficer śledczy – jest adekwatne. Wydaje mi się, że ktoś nie widział filmu, kiedy tak go przetłumaczył. Nie chodzi o żadnego oficera śledczego, a wręcz przeciwnie. Ten zabawny film opowiada historię patologa – dziwaka, który dla kasy podejmuje sią zabójstwa nieznanego człowieka, ale potem wszystko się komplikuje, bo jednak ofiara nie jest mu całkiem obca. W celu wyjaśnienia tej sytuacji sam rozpoczyna śledztwo, w co tak na prawdę dał sią wciągnąć. Jak twierdzi reżyser, Attila Gigor, chciał zrobić czarny kryminał a nie komedię. Ale wyszła fajna czarna komedia ze świetnymi rolami, głównie głównego bohatera. Film powstał w 2008 roku i jeżeli ktoś nie miał jeszcze okazji go obejrzeć, to koniecznie niech poszuka bo warto. a co do tytułu, to proponuję bezpieczne „Sledztwo” albo coś podobnego, bo ten oficer nijak ma się do treści.
nyomozo.jpg

Kategoria: Blog, Yes, comment zawiera: no comments »