Co nas nie zniszczy, to nas wzmocni

czerwiec 30th, 2012 by Małgosia

Jeden ze znanych polskich polityków, profesor, powiedział kiedyś, że cechą, która hamuje rozwój naszego kraju, jest to, że zamiast skupić się na rozwiązywaniu problemów, skupiamy się na szukaniu winnych (w dawnych czasach „polowanie na czarownice”). I muszę się z nim zgodzić. Niestety, odnosi się to i do życia publicznego, i społecznego i nawet prywatnego. Myśl ta przypomniała mi się, kiedy przeczytałam komentarz w 109 numerze Głosie Polonii, dotyczący zebrania w Bemie. Uznałam ten tekst za krok milowy w polonijnym dziennikarstwie. ze względu na słownictwo (cele zadymiarskie, samozwańczy guru, miejscowy renesans, itd. w stylu najlepszych brukowców), uchylenie po raz pierwszy rąbka tajemnicy, co też się dzieje na zebraniach, i właśnie na wskazanie winnych. Szkoda, że druga strona nie miała możliwości riposty (może jeszcze będzie miała?), bo zachodzi podejrzenie, że prawda nie jest tak oczywista, jak sugeruje autorka glossy i być może nie leży tylko po jednej stronie. Wszystko jedno, kto ma rację. Wydaje się, że sytuacja wymaga gruntownej naprawy, tym bardziej, że jak się okazuje niektóre sprawy trafiły nawet na wokandę sądową. Ale o tym kwartalnik milczy. A warto byłoby skupić się na rozwiązywaniu problemów.
I jeszcze jedno: Artykuł 19. Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka mówi: Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.
Czekam wobec tego na ciąg dalszy.
bem12.gif

Kategoria: Apolonia W. zawiera: no comments »

Fajny film wczoraj widziałam: Hotel…

czerwiec 24th, 2012 by Małgosia

Społeczeństwa się starzeją, a więc chętnie pójdą do kina nie tylko nastolatki, i prędzej czy później musieli docenić to także filmowcy. I bardzo dobrze, bo film, który wczoraj widziałam Marigold hotel z pewnością obejrzy właśnie tak liczna grupa, która już widziała wielkie historie o miłości, najazdach kosmitów, terrorystach, itp., a teraz zechce obejrzeć film o uniwersalnych wartościach w dekoracjach hinduskich z udziałem elity angielskich aktorów starszego pokolenia. A w tej dość banalnej historii jest na kogo popatrzeć (podobnie jak w znakomitych Dziewczynach z kalendarza): Maggie Smith (Gosford Park), Tom Wilkinson (Goło i wesoło), Celia Imrie (Poznasz przystojnego bruneta), Ronald Pickup, a przede wszystkim Judi Dench (Zakochany Szekspir) i Bill Nighy (Tylko miłość) oraz partnerujący im Dev Patel (Slumdog. Milioner z ulicy). Rozwój wypadków jest od początku przewidywalny, ale niesie też przyjemne zaskoczenia. Bawi i wzrusza, ale nie w tani i prymitywny sposób. I daje nadzieję, że wszystko jeszcze można naprawić, przeżyć przygodę życia i zmienić swoje nastawienie do świata. Samo życie, a do tego bardzo dobre dialogi, które warto zapamiętać, jak np. „nie chcę być tak stara, żeby sposśród zakładników wypuszczono mnie pierwszą”, albo kilkakrotnie powórzona maksyma: „Wszystko dobrze się ułoży. Skoro się nie ułożyło, to jeszcze nie koniec”. I tego trzeba się trzymać. Może być niesamowicie… pięknie.
marigold.jpg

I jeszcze jedno: w tym filmie to kobiety są zaradniejsze – choć czasem bardzo zagubione, ale świadome sytuacji i swojej roli – i zdeterminowane. I tak naprawdę to one decydują.

Kategoria: Yes, comment zawiera: no comments »

Polska mistrzem Polski

czerwiec 23rd, 2012 by Małgosia

Już tydzień temu, 16 czerwca powinnam dodać ten wpis. Wtedy to nasza reprezentacja dostała łupnia od Czechów w meczu o wyjście z grupy na ME. I to w tak dogodnej sytuacji, która nigdy (przynajmniej za mojego życia) się nie powtórzy: atut gospodarza, który nie musiał walczyć o wejście do finału, własny stadion, wspaniali kibice, przychylność wszelkich sił. A tu okazało się, że nawet w takim momencie można dostać w tyłek. I to nie dlatego, że w poprzednich meczach szło nam dobrze, a teraz nie wypaliło. Od samego początku widać było kilku solistów na murawie, a zespołu jakby mniej. Ale najciekawsze jest to, co poza meczem. Np czekaliśmy na „cud”, bo nam się należy i uda (?). A chyba jako jedyni na świecie po przegranej śpiewamy „nic się nie stało”. Jak to nic się nie stało? Dlaczego celebrujemy porażkę, tak jak sukces? A wczoraj, po meczu na którym Niemcy roznieśli Grecję myślałam sobie, że to może lepiej iż to nie my graliśmy, bo wtedy doszłoby jeszcze gadanie, że no proszę, Niemcy nam dołożyli, jak to w historii bywało. I uświadomiłam sobie, że Polska może być jedynie mistrzem Polski.

Kategoria: Świat zawiera: no comments »

Fajny film wczoraj widziałam: O północy…

czerwiec 5th, 2012 by Małgosia

Obejrzałam film Allena O północy w Paryżu. Wyszło na to, że ten, kto pisał tekst reklamujący film, widział co innego, niż ja. Według mnie bowiem, to nie jest komedia, tylko film pogodny (taki mój nowy gatunek filmowy). Allen zawsze fascynował mnie sytuacjami wyjściowymi w swoich filmach, i to jest bardzo ważne. Bo albo mnie historia od razu wciąga, albo nie. A tem film jest po prostu o marzeniach. I to takich, które wydają się absoltnie nierealizowalne, ale których spełnienie może przynieść zmianę naszego życia, w całej rozciągłości. Prawda stara, jak świat? owszem, ale ciągle aktualna. A może nawet jedna z najważniejszych. Kiedy człowiek przestaje marzyć, to ubywa mu jakaś część – w lepszym przypadku zostaje uśpiona, zahibernowana – i bardzo trudna jest droga powrotna. I o tym wie Allen, jak nikt inny. krótko mówiąc film był sporą przyjemnością, przypomnieniem, co jest istotne i nadzieją, że jest to możliwe.

o_polnocy_w_paryzu.jpg

PS. Mam teorię, że u Woodyego Allena co drugi film się udaje. I znowu się sprawdziło 🙂

Kategoria: Gosia, Yes, comment zawiera: no comments »

Gdynia 2012 – bis

maj 31st, 2012 by Małgosia

Pomyślałam sobie, że zrobię ku pamięci własny ranking obejrzanych w Gdyni filmów, co prawda bez ustalania absolutnych miejsc, ale kolejność na liście wskazuje na mój stosunek do danego filmu. Tak, jak w konkursie tańców na lodzie: ocena za ogólne wrażenia artystyczne.

1. W ciemności – bezkokurencyjny w tym konkursie i absolutnie porywający. Długo go nie zapomnę.
2. Pokłosie – ciekawy i wstrząsający (szczególnie dla tych, którzy uczyli się zupełniej innej historii, niż ta dzisiaj odkrywana).Nie wiem, czy film będzie dobrze czytelny dla widza zagranicznego, ale jeżeli ktoś zna książki Grossa, to nie będzie miał problemów z interpretacją. A czy temat godzi w Polaków, czy nie – to dla wartości absolutnych nie ma znaczenia.
3. Obława – bardzo mi sią podobała. Wciąga i opowiadana historia, i postaci i forma stylistyczna. Tu żadna wiedza nie jest wymagana. To po prostu dobre kino, trochę w klimacie Smarzowskiego.
4. Mój rower – powrót Piotrka Trzaskalskiego; do miłego oglądania ale i do refleksji. Z pozoru historia odwiecznych konfliktów międzypokoleniowych z miłością w tle i do tego w konwencji road movie, ale dająca nadzieję i co ważniejsze – wskazująca kierunek. Bardzo polubiłam w tym filmie Michała Urbaniaka.
5. Jesteś Bogiem – poznałam zupełnie nowy świat hip hopu. Film wciąga, a aktorzy są świetni.
6. Droga na drugą stronę – bardzo polecam. Koprodukcja polsko-rumuńska. Animowany dokument (!) oparty na prawdziwym zdarzeniu, którego finał jest dobrze znany. Historię opowiada z offu główny bohater, głosem Macieja Stuhra, co jest wielką zaletą tego filmu. (Są głosy, którym się wierzy we wszystko.) Zresztą wszystkie 3 filmy filmy, w których wystąpił Stuhr są udane. Może właśnie dlatego?
7. 80 milionów – bardzo lubię ten film (pokazywaliśmy już w Budapeszcie). Dobrze, z jajem zrealizowany film dla ludzi, nawet poza Polską. A dla nas, pamiętających, pełen smakowitych dodatków, które z radością się rozpoznaje podczas projekcji.
8. Piąta pora roku – film poza konkursem głównym; niespieszny, dokładny, tak, jak jego bohaterowie. Doskonały Marian Dziędziel (jak zwykle), któremu partneruje Ewa Wiśniewska, czyli już widać, że spotkały się dwa różne światy, a do tego w weieku emerytalnym. Mam uczucie, że to film w stylu południowym, takim włosko-hiszpańskim. Z góry wiadomo w jakim kierunku podąża, ale rozczarowania nie ma.Jest oczywiście trochę lukru i miodku, ale historia to wytrzymuje.
9. Być jak Kazimierz Deyna – poza konkursem. Całkiem sprawny debiut w konwencji słodko-gorzkiej komedii (a raczej zabawy) z piłką nożną w tle.
10. Dzień kobiet – telewizyjny film z gatunku dziennikarstwa interwencyjnego. jest wyzysk korporacyjny, jest zagrożenie bytu rodziny, a więc i pójście na kompromis, jest samotność kobiety.matki, ale w końcu jest i zwycięstwo.
11. Supermarket – po tym filmie (triller) będę grzeczna dla panów z ochrony w marketach. Oj, co oni potrafią… Ale chyba nie polecam.
12. Sekret – Przemysław Wojcieszek, którego bardzo lubię (a najbardziej Głośniej od bomb) w jakimś nowym stylu, z którym mam pewiem kłopot. Kilka ważnych tematów, jakoś dziwnie poplątanych, ale właściwie nie chwyciło. Przynajmniej u mnie.
13. W sypialni – bez komentarza.
14. Sponsoring – i o co to cała awantura? Zupełnie jakby Szumowska mieszkała w moim akademiku te dobrych kilka lat wstecz.

Te filmy widziałam na własne oczy i mam zdanie, ale z pewnością były i inne, które nie zmieściły się w moim tegorocznym karnecie. Z czasem dowiemy się o nich, tak, jak o kolejnych, w zasadzie gotowych już filmach Więcka, Smarzowskiego, Szumowskiej, Pieprzycy, Borcucha, itd.

Kategoria: Świat zawiera: no comments »

Gdynia 2012

maj 20th, 2012 by Małgosia

Nie co trochę jest święto – pomyślałam sobie po  pierwszych 2 dniach oglądania festiwalowych filmów. Ale też nie jest zasadą, że skoro w jednym roku było sporo filmów dobrych, to w kolejnej edycji muszą być filmy złe. Ale z każdym kolejnym filmem było coraz lepiej, choć nie zachwycająco.
Zastanawiałam się – i prawdopodobnie wielu ludzi o tym myślało – komu przyznano by nagrody, gdyby w konkursie nie było filmu Agnieszki Holland. Miałam poczucie nierównej konkurencji, gdyż nie ma żadnych wątpliwości, iż „W ciemności” jest filmem wybitnym, na długo pozostawającym w pamięci i zasługującym na wszelkie uhonorowania. Tylko, że o tym wiadomo było jeszcze przed festiwalem, a więc werdykt nie był trudny do przewidzenia (ale żeby aż 9 nagród?). A kogo zauważyłoby jury, gdyby tego filmu nie było? Jakby nie było, w tym roku reżyserzy sięgali do ciekawych i często jeszcze trudnych tematów. Nie ma sensu rozpatrywanie wartości artystycznych, ważności tematów czy nowości formalno-estetycznych, bo nie jestem krytykiem sztuki. Oglądałam filmy pod kątem, czy mi się podobają, czy nie. Filmy, które oglądałam z przyjemością to Pokłosie (ciekawa jestem jakie będą opinie po festiwalu, bo jak narazie to krytycy byli bardzo ostrożni w swoich ocenach), Obława, Mój rower, Jesteś bogiem i Droga na drugą stronę. Żadnych emocji nie wzbudziły W sypialni, Bez wstydu, Dzień kobiet, Sponsoring i Supermarket. Natomiast poza konkursem z przyjemnością obejrzałam Piątą porę roku i Być jak Kazimierz Deyna, które są miłe w odbiorze i są taką rozrywką, którą w kinie lubię.

Kategoria: Gosia, Świat zawiera: no comments »

Podróżnik wrócił do domu

maj 16th, 2012 by Małgosia

No właśnie, po 2 miesiącach nasz rodzinny podróżnik zawitał w domu. Pełen wrażeń, ale i spokoju wewnętrznego. Całą wyprawę można prześledzić na stronie: http://pl.theflow2012.com więc teraz nie ma co przytaczać szczegółów. Pierwszym zdaniem Grześka po powrocie było: Chciałbym tam wrócić. Czyli przeciwności losu nie zawsze odbierają ochotę do kolejnego planowania i marzeń. Mam wielką nadzieję, że ten wyjazd posłużył czemuś większemu, jeszcze nieznanemu. Zobaczymy.

uratowany.jpg
a to moje ulubione zdjęcie. Szczególnie, że znam okoliczności powstania.

Kategoria: Gosia, Świat zawiera: no comments »

Pod dyktando

marzec 25th, 2012 by Małgosia

Ostatnio zajmuję się głównie śledzeniem strony wyprawy do Chin oraz tłumaczeniem tekstów na język polski. Sprawia mi to dużą przyjemność, chociaż czasami mam typowe problemy, związane z określeniem płci osoby, o której Grzesiek pisze. Staram się oczywiście wywnioskować z tekstu, czy to mężczyzna, czy kobieta, ale od kiedy wiem, że są też mistrzynie taiji, to już nie jestem taka pewna. Niekiedy pomagają zdjęcia:)

Chrzonszcz grzmi w czcinie

Wczoraj PoloniaNova zorganizowała po raz pierwszy Dyktando Polonije. Frekwencja była bardzo duża (biorąc pod uwagę, że był to na Węgrzech dzień parcy) i mimo, że często słyszałam: „to tylko zabawa”, to jednak w każdym odezwała się nutka rywalizacji i chęci pokazania sobie samemu, że znamy język polski. Sam tekst był – w mojej ocenie – dość trudny, głównie ze względu na sporą ilość obcych słów (ja sama poległam głównie na nich), ale taki jest nowoczesny język: rozwija się i przyswaja. W sumie, razem z Danielem, zajęliśmy czwarte miejsce, co uważam za niezły wnik. Ale do przyszłego roku muszę się poprawić, nie ma co.
Po dyktandzie był wykład profesora Jerzego Bralczyka o mówieniu publicznym. Właściwie nie wykład, tylko wielkie show tego wspaniałego mówcy. Aż żal, że tak krótko, ale z pewnością prof. Bralczyk nie był u nas ostatni raz. I takie właśnie działanie organizacji polonijnej ma wielki sens i pożytek. Gratulacje!
dyktando-1.jpg

Kategoria: Apolonia W. zawiera: no comments »

Polska w Budapeszcie

marzec 16th, 2012 by Małgosia

Zanim spełni się marzenie niektórych polskich polityków, żeby Budapeszt był nad Wisłą, Polacy dokonali bratniej „inwazji” na Budapeszt. Przyjechali na obchody węgierskiego święta narodowego, i żeby wyrazić poparcie dla polityki tutejszego rządu oraz wyrazić sprzeciw przeciw polityce Unii Europejskiej. Zadanie wykonali bezbłędnie, a przy okazji opkazali Węgrom, jak należy demonstrować. Byli bardziej widziani i słyszani niż sami Węgrzy. A przecież pokonali setki kilometrów, a i sam Budapeszt też przeszli wzdłuż i w szerz. No, aly my mamy demonstracje we krwi. Nie do końca rozumieli przemawiających, nie zawsze wiedzieli, jaka jest polityka węgierskiego rządu, ale wykazali wielką solidarność z niektórymi Węgrami. Tak chętnie powtarzana przyjaźń polsko-węgierska miała swoją nową odsłonę.
W odróżnieniu do lat wcześniejszych demonstracji i wieców było tym razem kilka, co dobitnie świadczy o kondycji węgierskiego społeczeństwa, a właściwie o rozbiciu społeczeństwa, które na ulicy wyraża poparcie dlas swoich idoli. Od prawa do lewa, każdy miał możliwość dać upust swoim sympatiom, A wszyscy odwoływali się do tej samej tradycji Wisony Ludów.
15marcawbudapeszcie.jpg

wielkiwyjazd.jpg
(zdjęcia za portalem origo)

Kategoria: Gosia zawiera: no comments »

Pod flagą biało-czerwono-…

marzec 11th, 2012 by Małgosia

I znowu kolejna demonstracja do kolekcji. tym razem organizatorem była węgierska Solidarność. Niestety, muszę przyznać, że tutejsze demonstracje są nieprzyzwoicie nudne. Cud, że ludzie tak długo wytrzymują. Na scenie kilkunastu mówców, i każdy wylewa swoje żale, które i tak wszyscy znają. Co prawda było granie na żywo, ale takie smutasy, że wręcz nie przystoi. Węgrzy to jednak lubią się smucić. A przecież powinni wyrażać swoje emocje z większym życiem, tylko nie ma wodzireja. Za to, jak zwykle, przyszła cała masa ludzi z psami, zupełnie jakby chodziło o protest przeciwko zamknięciu schroniska:). Niestety, była jedna mało miła chwila, kiedy prowadzący napomknął o tym, że w przyszłym tygodniu w geście poparcia dla urzędującej władzy, przyjedzie pociąg z Polakami. Cały plac Kossutha zaczął gwizdać i szumieć, a niektórzy krzyczeli: Zdrada! I tak naprawdę, to nie wiem, po co ten gest poparcia dla rządu, który ma się całkiem dobrze, robi, co chce i właściwie nie ma oponentów. Dlaczego nie było takich akcji rok temu, czy dwa lata temu?

demonstracja-solid-1.jpg

demonstracja-pies-2.jpg     demonstracja-pies-3.jpg

Kategoria: Świat zawiera: no comments »