Tanie latanie
W ostatnim czasie skorzystałam z usług dwóch tanich linii lotniczych na trasie Budapeszt – Warszawa, i z powrotem. Nie będę podawała ich nazwy, żeby nie robić reklamy, ale każdy wie, o które linie chodzi. Jest to niezwykle pożyteczna usługa i cenowo atrakcyjna, ale… Niski koszt musi mieć swoją cenę, a więc nie ma poczęstunku, prasy, odprawy biletowej (każdy sam drukuje sobie kartę pokładową), można bezkarnie mieć tylko 1 sztukę bagażu, nie ma rezerwacji miejsc, itp. A jeden z tych przewoźników zrezygnował nawet z podwózki autobusem z terminalu do samolotu. W Modlinie to nie problem, bo lotnisko jest malutkie i te kilkaset metrów to nie problem, ale w Budapeszcie… Był to niezapomniany widok, kiedy tabuny pasażerów – tych przylatujących i tych odlatujących – maszerowały po płycie lotniska wyznaczonymi trasami, w kierunku np. Warszawa albo Madryt. Istny exodus, szczególnie w okresie letnim, kiedy całe rodziny z dziećm, wózkami i podręcznymi pakunkami spieszyły, żeby zająć dobre miejsca. Taką właśnie sceną rozpoczyna się „Katyń” Andrzeja Wajdy. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego (chcesz tanio lecieć, to trudno)oprócz tego, że gdzieś zniknął niepowtarzalny klimat podróży samolotem, bycia pasażerem, czyli kimś szczególnym, lepszym. Kiedyś to było coś, a dzisiaj jest to jak jazda pociągiemna nie dość dalekiej trasie. Zresztą jak się dowiedziałam, to właśnie dawni podróżni koleją przesiedli się na samolot, na czym nasz narodowy przewoźnik w zasadzie nie traci, bo wysokie ceny płacą głównie ludzie w podróży służbowej. Ale jednak mimo wszystko brak tego całego obrządku i wyjątkowości latania.